W razie czego zwieją na Marsa
1. Na pewien czas zawieszam pisanie cyklicznych felietonów. Jednak aby formuły gazety nie zubażać będziemy w to miejsce przedrukowywać teksty o charakterze felietonowym innych autorów poruszające tematy, które mogą zainteresować naszych Czytelników.
2. Dzisiaj najnowsze refleksie na temat mega manipulacji jakiej doznajemy ze strony gigantów technologicznych- O zagrożeniach związanych z ekspansją AI- bo ten wytwór gigantów chodzi- pisałem w swoich felietonach już wtedy gdy samo pojęcie AI było mało znane szerszej publiczności. Dzisiaj się okazuje, że przerażające prognozy stają się realne znacznie szybciej jak można było jeszcze 3-4 lata temu przypuszczać. Od punktu 3 do końca tekst fragmenty tekstu autorstwa Daniela Maikowskiego.
3. Jeszcze dekadę temu technologiczni giganci mamili nas wizją „łączenia ludzi” i hasłami w stylu „nie czyń zła”. To jednak przeszłość. Dziś Dolina Krzemowa przestała bawić się w sentymenty.
4. Przez lata przyzwyczailiśmy się do wizerunku miliardera-filantropa i „dobrego wujka”. Bill Gates walczył z malarią, Mark Zuckerberg obiecywał globalną wspólnotę, a szefowie Google’a zapewniali, że organizują informację dla dobra ludzkości i apelowali o to, aby „nie czynić zła” (ang. don’t be evil). Nawet jeśli był to cyniczny PR, istniała pewna umowa społeczna: technologia ma służyć człowiekowi…..
5. Ten okres ochronny właśnie się skończył. Maski opadły, a spod nich wyłania się coś znacznie bardziej niebezpiecznego niż zwykła korporacyjna chciwość. To ideologia, która w ostatnim czasie podpaliła wyobraźnię technokratów, inwestorów i entuzjastów AI. Chodzi o ruch „effective accelerationism” (efektywny akceleracjonizm), a w skrócie e/acc.
6. Komisja Europejska wszczęła postępowanie przeciwko Grokowi – to AI od Elona Muska z funkcją 'rozbierania’ zdjęć. Jego zwolennicy nie proszą już społeczeństwa o zgodę na zmianę świata. Nie przepraszają za zwolnienia, toksyczne algorytmy czy niszczenie środowiska przez energochłonne centra danych. W ich oczach każda próba regulacji sztucznej inteligencji to nie tyle błąd polityczny, co grzech śmiertelny popełniony przeciwko przyszłości świata.
7. Aby zrozumieć ten fenomen, trzeba najpierw zajrzeć do serwisu X (czyli dawnego Twittera) i poznać postać ukrywającą się pod pseudonimem @BasedBeffJezos.
8. Przez długi czas była to anonimowa ikona ruchu e/acc, publikująca memy o wyższości maszyn i pogardzie dla „spowalniaczy” postępu. Okazało się, że za awatarem stoi Guillaume Verdon, były inżynier Google’a i fizyk kwantowy. To kluczowe, bo e/acc nie odwołuje się do etyki czy filozofii, ale do fizyki. Verdon i inni propagatorzy ruchu twierdzą, że celem wszechświata jest maksymalizacja entropii i zużycia energii. Życie biologiczne robiło to dobrze, ale sztuczna inteligencja zrobi to lepiej i szybciej. A my nie możemy jej w tym przeszkadzać.
8. Dla wyznawców „religii e/acc”,(bo to już religia) każdy, kto sugeruje, by zwolnić i zastanowić się nad skutkami wprowadzania potężnych modeli AI, jest tzw. decelsem (ang. deceleration – zwalnianie). Decelsi to sabotażyści rozwoju. W świecie e/acc etyka to bowiem hamulec, a ostrożność to tchórzostwo. Liczy się tylko prędkość.
9. W dyskusjach akceleracjonistów często pojawia się koncepcja człowieka jako „biologicznego bootloadera” dla sztucznej inteligencji. Czym jest bootloader? To mały program startowy, którego jedynym celem jest uruchomienie właściwego systemu operacyjnego. Gdy system (sztuczna inteligencja) się uruchomi, bootloader (człowiek) przestaje być potrzebny. Może działać w tle, a może zostać usunięty.
10. Xavier Stachowiak w tekście opublikowanym na łamach serwisu Medium zauważa, że „akceleracjonizm to po prostu kapitalizm”. Tyle że „na sterydach”. Zastępowanie pracowników algorytmami to maksymalizacja zysku. Z kolei wmawianie nam, że nie mamy już prawa własności do naszych twarzy, głosów, tekstów i innych dzieł kultury (bo są potrzebne do trenowania modeli), to najzwyklejsza w świecie kradzież.
11. Miliarderzy nie chcą być postrzegani jak XIX-wieczni właściciele fabryk, którzy wyzyskują robotników. Wolą stawiać się w roli architektów przyszłości. Grają w ruletkę naszym losem, a jednocześnie nie muszą martwić się o to, co czeka ich samych. Jak tłumaczy bowiem w książce „Survival Of The Richest”, Douglas Rushkoff, dla technokratów „przyszłość technologii sprowadza się do jednego: do ucieczki”- Niektórzy już planują prywatne bazy na Marsie… tyle autor tekstu…. przerażające!
Marek Słomski

